By zrobiła z niego króla, obiecał matce, że... odda tron
19.04.2021
168200

Telewizyjna spowiedź Meghan i Harry'ego to bolesny wstrząs dla wizerunku monarchii. Ale czyżbyśmy zapomnieli, że prawdziwa rewolucja dopiero przed nami? W tym roku Elżbieta II skończy 95 lat. Czy zdecyduje się oddać tron? A jeśli tak, to komu?
 

Elżbieta II oddała swoje życie służbie Koronie z chwilą zaprzysiężenia i służbę tę będzie pełnić aż do śmierci. Ale to nie ucisza głosów, że być może już wcześniej zechce scedować władzę na swojego następcę, by tchnąć w monarchię nieco życia.

Sęk w tym, że swojego najstarszego syna, księcia Karola, Elżbieta... nie bardzo lubi. Jak zauważają biografowie monarchini, od zawsze męczyła ją dziwna tendencja najstarszego syna do zajmowania się rzeczami nieistotnymi i niewartymi uwagi. Marek Rybarczyk pisze nawet w swojej najnowszej książce: "Długie lata królowa uznawała Karola za osobę 'inteligentną inaczej', ponieważ nie umiał zrozumieć prostej prawdy – w myśl niepisanej brytyjskiej konstytucji głowa państwa musi zachować absolutną bezstronność i dyskrecję!". Tymczasem Karol według obserwatorów niemal rwie się do zajmowania stanowiska w politycznych sporach.

Poddani też nigdy nie traktowali go poważnie, postrzegając go raczej jako dziwaka oderwanego od rzeczywistości, niż następnego króla - Karola III czy Jerzego VII. Informacja o tym, że ma swoją specjalną deskę klozetową, na pewno mu powagi nie dodaje.

Ostatnie rewelacje Meghan i Harry'ego oskarżające starszych członków rodziny królewskiej o rasistowskie uwagi zwróciły oskarżycielski wzrok opinii publicznej właśnie na niego. Może być więc tak, że długowieczna Elżbieta władzy nie odda, by podkreślić stabilność i niezmienność monarchii. Zwłaszcza teraz, gdy pytania o zasadność istnienia tej archaicznej instytucji pojawiają się coraz częściej.

O tym, jak ważna jest królowa (nie tylko dla Brytyjczyków!), rozmawiamy z Markiem Rybarczykiem. Publicysta, znawca kultury, historii i polityki współczesnej Wielkiej Brytanii, wieloletni dziennikarz radia BBC napisał książkę "Elżbieta, Filip, Diana i Meghan", w której wieszczy zmierzch ery Windsorów.

Królowa Elżbieta II i książę Filip - niezwykła królewska para

Basia Żelazko, WP: W swojej książce stawia pan bardzo ciekawą tezę, że mit Windsorów skończy się wraz z odejściem Elżbiety. Pamiętam jej orędzie, które wygłosiła, gdy wybuchła pandemia. Na samych Wyspach oglądało je 24 miliony widzów, ale nawet w Polsce była na jedynkach we wszystkich mediach.

Marek Rybarczyk: To jest nasza królowa! Nie zapomnę studia TVN, gdzie miałem wywiad po narodzinach George’a. Gdy tam wkroczyłem, pełne było brytyjskich flag! Bo to JEST nasza królowa. W książce piszę o tym, że stała się symbolem. Ludzie nie pamiętają już świata bez Elżbiety II. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bolesne będzie jej odejście. To jest świat, który jakoś się skończy. Elżbieta, która nie mówi prawie nic i wydaje się pocieszną babcią, bardzo różni się od swojego syna. Karol to taka moja druga "antymiłość" po Meghan i nie ukrywam tego. Przeczytałem o nim bardzo wiele, również o jego poduszeczce, którą nosi za nim ochroniarz, o jego skórzanej desce klozetowej, którą zawsze zabiera w podróż.

W swoich poprzednich książkach napisałem o nim, że "nieumiejętność odróżnienia rzeczy ważnych od nieważnych jest synonimem głupoty". Karol wejdzie do świata polityki. Być może spełni się to, o czym piszę w książce. Że w czerwcu będziemy mieć do czynienia z nieformalnym przekazaniem władzy. Natomiast teraz Karol pracuje PR-owo na to, by jego matka w niego uwierzyła. Kiedyś jakiś dziennikarz zapytał go, kiedy wreszcie będzie królem. On wtedy odpowiedział: "naprawdę kopnę w kalendarz, zanim się tego doczekam". Gdy w 2000 roku poprosił matkę, by wreszcie oddała mu tron, na co ona się nie zgodziła, to obraził się na nią i przez parę miesięcy nie odzywał!

A jakim królem będzie Karol III? Nazwijmy go tak na potrzeby tej rozmowy.

On będzie złym królem. Nie będzie w stanie być neutralny. A podstawą sukcesu Elżbiety jest jej neutralność. Stara się nie angażować w społeczne tematy na tyle, byśmy nie wiedzieli, co ona sądzi. Nie wiemy, co myślała o brexicie, o niepodległości Szkocji. To jest osoba, która jest bardzo taktowna, dyplomatyczna, która się świetnie nadaje do roli, jaka jest wyznaczona monarchini. Czyli symbolu jedności narodowej. I tu mamy dysonans z tym modelem "monarchii na wychodźstwie", którą zakłada w Ameryce Meghan. Oni tam zorganizowali spot wyborczy przeciwko Trumpowi i pewnie za to jeszcze trafią na dywanik u królowej. "Albo się jest w rodzinie królewskiej, albo nie" miała powiedzieć królowa, odmawiając Harry’emu położenia wieńca pod pomnikiem żołnierzy.

Ona nawet nie zgodziła się, by ktoś położył wieniec w jego imieniu.

Tak, bo ona tej monarchii poświęciła całe swoje życie, również osobiste. Jest w tym małżeństwie dość nieszczęśliwa, świetnie pokazał to serial "The Crown". "Księcia Filipa i królową łączą stosunki partnerskie. Jest to partnerstwo oparte na separacji" – tak mówi historyk A. N. Wilson. A to jest konserwatysta, facet, który kochał królową. Tak samo pisał Robert Lacey, który jest świetnym biografem. On wie, że Elżbieta wzięła ślub z monarchią.

Ona w pewnym momencie powiedziała "nasze małżeństwo rozeszło się w szwach" przez skoki w bok Filipa. Wiele razy zaciskała zęby, by połykać prawdę. Żyła obok męża, który coraz częściej nawet już nie jadł z nią posiłków. Ona nie jest bardzo szczęśliwa, jej dumą jest ta monarchia. I proszę sobie wyobrazić, że oto przyjechała nie dość, że aktorka, to jeszcze "komediantka", Amerykanka, rozwódka, taka Wallis Simpson do potęgi.

I jeszcze do tego powiedzmy sobie - i nie mówię tego jako żart, bo to jest ponury rasizm - że kolor skóry Meghan jest bardzo fajną rzeczą do sprzedania jako wizerunek nowej monarchii. Ale tak naprawdę bardzo wielu ludzi w Wielkiej Brytanii mimo ustaw rasowych jest ukrytymi rasistami.

Oni robili wszystko, by tę Meghan wessać. Bo brytyjski establishment ma taką zasadę: to, co jest modne, nawet jak jest w kontrze, to trzeba zassać do środka i sprzedać potem w wersji łagodnej, Coli Light jako "nasze". I to samo chcieli zrobić z Meghan. Ale to Meghan ich wyrolowała. Ja nie wierzę, by aktorka, która pewnie właśnie jako aktorka musiała nabyć grubą skórę, uciekła, bo dla niej szokiem był tuzin niepochlebnych artykułów.

Ale cały czas jest tu niewidoczna pewna osoba, dorosła, w pełni praw i sił umysłowych: książę Harry.

Porozmawiajmy o Harrym. Harry przesiadał się z kwiatka na kwiatek, woził te swoje dziewczyny poprzednie w to samo miejsce do Afryki, gdzie zawiózł także swoją obecną żonę. Był zagubionym człowiekiem. Bardzo przeżył śmierć matki, nie skonsumował żałoby. Został poturbowany, nie był w stanie znaleźć celu w życiu. Ale potrafił być świetnym kompanem w wojsku, zorganizować Invictus Games. Gdy pani zobaczy jego zdjęcia z Botswany z dziećmi chorymi na AIDS, to pani widzi prawdziwego człowieka, który robi coś nie w 100 proc. dla PR-u. Może dlatego, że jestem może gdzieś tam czasem seksistą i mam ukrytą niechęć do Meghan…